poniedziałek, 29 kwietnia 2013
"Myślałem, że już cię nie zobaczę." ~ Marlena.
Mam już dosyć tego wszystkiego, tego cholernego życia, dziesiątki nieudanych samobójstw z nadziei, że może być lepiej lecz jest wręcz przeciwnie gorzej. Problemy w szkole. Mam słabe oceny to nie znaczy, że trzeba się na mnie wyżywać, nie jestem żadnym przedmiotem! A każdy mną tak pomiata.
Chciałam bym chociaż jeden dzień, normalnie przeżyć bez płaczu, bez kolejnej myśli by się zabić.
Kolejna kreska do kolekcji, blizna, która będzie mi to przypominać jak nienawidziłam życia.
Poznałam jego, był najwspanialszym chłopakiem pod słońcem, marzenie każdej dziewczyny. Na początku wszystko przed nim ukrywałam, że wszystko jest okej, ale raz wszedł do łazienki bez pukania zobaczył moją zakrwawioną rękę, a w drugiej żyletkę. Nie krzyczał, wręcz przeciwnie podbiegł do mnie i wyrwał mi kawałek metalu z ręki, skaleczoną rękę owiną ręcznikiem i przytulił mnie. Czułam jego łzy na ramieniu zaczął się obwiniać, że nic nie zauważył, ale ja sama nie chciałam, nie chciałam, aby ktoś się użalał bo mam problemy. Gdy wszystko się rozluźniło pomógł mi umyć rękę i założył opatrunek. Widziałam w jego oczach smutek i strach. Smutek że nie wie co się dzieje ze mną, a strach, że mnie może stracić. Poszliśmy do naszej sypialni chciałam coś powiedzieć, ale zaczął mówić.
-[T.M] przepraszam, że nic nie zauważyłem powinienem coś widzieć, jestem najgorszym chłopakiem! - krzyknął ze łzami w oczach.
-Zayn - tak miał na imię mój chłopak. - Nie obwiniaj się ja sama wszystko ukrywałam nie chciałam, abyś widział mnie jak cierpię gdy jesteś w pobliżu wszystko się zmienia jestem szczęśliwa, jesteś moją nadzieją na lepsze jutro.
Opowiedziałam mu całą moją historię, że własna rodzina wyrzeka się się swojego dziecka i traktuje jak śmiecia...
-Boże[T.T] czemu mi nic nigdy nie mówiłaś nigdy, nie powinnaś sama z tym żyć! Nie chce przyjść pewnego dnia do domu, gdy będzie za późno na ratunek [T.M] ja ciebie kocham, rozumiesz ja bez ciebie nie chce żyć!
-Zayn ja nikomu nie jestem potrzebna, od zawsze mnie traktowano jak rzecz, moja własna matka mnie biła jak byłam mniejsza, później byłam starsza i się jej wyrywałam, mi po prostu nie jest dane szczęście.
-A ja niby kim jestem? Mówiłaś, że jestem twoja nadzieją na lepsze jutro.
-To prawda, ale nie zasługujesz na mnie, jestem nikim, nie jestem nikomu potrzebna... - po moich policzkach poleciały łzy, podszedł i wytarł je kciukiem.
-Nawet tak nie mów słyszysz?! Jesteś mi potrzebna, jesteś moim tlenem, bez tlenu długo się nie przeżyje - pocałował mnie, złączył nasze dłonie jakby miała zaraz uciec od niego, ale ja chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
Do końca dnia siedział ze mną w domu, pilnował mnie czy czasem się nie tnę. Było już późno poszliśmy do góry do sypialni, położyliśmy się, a on przysunął mnie do siebie tak, że nie było ani milimetra miejsca między nami.
-Kocham cie nie chce się stracić słyszysz? Proszę skończ z tym dla mnie proszę. - drżał mu głoś bał się o mnie. Zasnęliśmy.
Następny dzień, obudziłam się pierwsza on spał słodko.Wstałam umyłam się, ubrałam i wyszłam z domu do parku koło naszego domu. Świeciło słońce, a to rzadkość w Londynie. Zapomniała telefonu i straciłam poczucie czasu. Poszłam do domu dobrze nie weszłam, a zobaczyłam zapłakanego Zayn'a rzucającego się na mnie.
-Myślałem, że już cie nie zobaczę.
-Głuptasie poszłam do parku, wiem zapomniałam telefonu przepraszam. - po czym zaczęłam płakać.
-Mała czemu płaczesz? - spytał się z troską.
-Bo w końcu czuje, że komuś jestem potrzebna jesteś najwspanialszym człowiekiem na świecie.
-Ty jesteś. - musnął lekko moje usta tak, że mnie dreszcze przeszły zaśmiał się.
-[T.M] muszę jechać do studia, nagrywamy nowy kawałek.
-Zayn nie jesteś więźniem tego domu jak musisz to jedz, to jest twoja praca i pasja jedź.
-Obiecaj, że nic sobie nie zrobisz.
-Obiecuje.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też, ale jedź bo się spóźnisz.
-Do wieczora. - posłał ten jeden ze swoich spaniałych uśmiechów.
-Pa kochanie.
Wyszedł i zostałam sama dużym domu heh skojarzyło mi się "Kevin sam w domu" film najlepszy na świecie. Nagle moje myśli przerwał dzwonek. Poszłam otworzyć, ale tego żałuję...
-Co wy tu robicie?! Zostawcie mnie spokoju nie obchodzę was, a przychodzicie do mnie! -zaczęłam krzyczeć jak opętana.
-[T.M] masz wracać do domu nie będziesz mieszkać z nim to nie jest chłopak dla ciebie!
-Nie z nim a Zayn'em to jest moje życie więc odpierdolcie się ode mnie raz na zawsze!-krzyknęłam i wypchnęłam ich z domu zamknęłam na klucz i zsunęłam się po nich zalana łzami. Obiecałam, że nic sobie nie zrobię, ale to było silniejsze ode mnie zaczęłam jeździć żyletką po nadgarstku jak oszalała, zrobiło mi się ciemno przed oczami straciłam przytomność. Usłyszałam Zayn'a jak krzyczy, aby mnie ratowali, poczułam jego usta na swoich i znowu straciłam przytomność.
Obudziłam się w szpitalu jak się okazało po miesiącu. Chciałam ruszyć ręką, ale nie mogłam zobaczyłam go śpiącego, na policzkach miała trasy łez, nie które były jeszcze świeże. Ścisnęłam jego dłoń mocniej, jak na zawołanie obudził się.
-Boże![T.M] obudziłaś się, nie rób tego nigdy więcej słyszysz, dzwoń do mnie. Wiem, że była twoja matka. Nigdy cię nie zostawię samej. - nagle wybiegł i poszedł po lekarza. Wyglądał tragicznie oczy podkrążone, blady, bardzo schudł, a to wszystko przeze mnie nie mogę mu życia niszczyć. Nagle wchodzi lekarz z Zayn'em.
-Dzień dobry panno[T.M] jak się pani czuje?
-Dobrze. A co z moja ręką lewą?
-Ledwo ja uratowaliśmy, nie było mądre co zrobiłaś.
-Wiem. Wiem, że są inne sposoby, ale to zawsze daje od razu ulgę, ale ja już z tym skończyłam.
-To dobrze. Porozmawiaj ze swoim chłopakiem, siedzi tu codziennie od miesiąca nie mogliśmy, nigdy wygonić dlatego spał koło ciebie.
Spojrzałam na niego, uśmiechną się do mnie słodko. Lekarz wyszedł. Podszedł do mnie i chciał coś powiedzieć, ale mu nie dałam.
-Zayn musimy się rozstać.
-[T.M] co ty wygadujesz?! Czy ty słyszysz siebie samą?!
-Słysze. Nie mogę ci życia ciągle niszczyć.
-Nie niszczysz, masz problemy, problemy zawsze da się rozwiązać. Nie odchodź, tym razem nie wytrzymam i sam się zabije ze smutku za tobą.
-Nie rób tego !
-Nie zrobię gdy, zostaniesz ze mną.
-Zostanę z tobą do końca świata i jeden dzień dłużej.
Zaczęliśmy się całować zachłannie, tęskniliśmy za sobą i to bardzo.
Dwa miesiące później
-Kochanie widziałeś gdzieś moja sukienkę różową?
-Nie,[ T.M] to tylko gril z chłopakami i dziewczynami idź tak jak jesteś ubrana, wyglądasz ślicznie.
-Zayn wydaliście drugą płytę.
-To tylko płyta, piosenki są w sercu.
Pocałował mnie w policzek i wyszedł, zostawiając mnie przed szafą pełną naszych ubrań.
A co się ze mną dzieje? Przestałam się ciąć, blizny jeszcze się goją. Jestem szczęśliwa, że z tym skończyłam. Z rodzicami nie utrzymuje kontaktu, mam przyjaciół i kochanego chłopaka tyle mi starczy do bycia szczęśliwą.
-Ej piękna idziesz ile można na ciebie czekać? - zaśmiał się loczek.
-O cześć Harry miło, że pukasz.
-Oj tam. - szturchnął mnie.
-Ja ci dam oj tam, jak zabiorę ci pana kota - zaśmiałam się.
-Nie! Tylko nie to, my się polubiliśmy za bardzo. - zacny uśmiech.
-Szczególnie gdy cię podrapał bo zabrałeś mu zabawkę.
-Chciałem mu ja rzucić, a on mnie podrapał i tyle.
-Oj Harry Harry. - zaśmialiśmy się razem.
Zeszliśmy na dół przez całą noc trwała zabawa w najlepsze.
Nie ważne jak życie jest ciężkie nie wolno tracić nadziei. - Zayn Malik.
********************************************
Ta da mój kolejny super imagin prawda, że super? Haha nie mój mam was Marleny ;P Znów świetny imagin i już nie była taka głodna, ale troszkę haha :D komentujcie błagam :)
niedziela, 28 kwietnia 2013
"Po prostu bądź." ~ Marlena.
Chodziliśmy do tej samej klasy widziałam go codziennie, ale dla niego byłam nikim można tak powiedzieć. Gdy przechodziłam koło\ niego byłam dla niego jak powietrze
dopóki nie wpadłam na niego…
-Boże! Liam nie chciałam tak mi przykro - wpadłam na niego oblewając go napojem.
-Mogłabyś uważać jak chodzisz. - powiedział.
Poszedł sobie,a ja dalej stałam jak zaczarowana czy ja się w nim zakochałam?
Zadzwonił dzwonek. Weszliśmy do klasy od chemii ja jak zawsze ostania. Zaczełam plotkować z koleżankami gdy nagle usłyszałam nauczycielkę.
-Proszę się przesiąść do Liam'a - tak jak powiedziała tak zrobiłam.
-[T.M] znowu się spotykamy.
-Wyobraź sobie, że jestem szczęśliwa z tego powodu.
Siedziałam koło niego i obserwowałam jego każdy ruch kątem oka gdy nagle usłyszałam znowu nauczycielkę.
-Czy pana[T.M] mogła by się w końcu zająć chemią,a nie gapić się na Payne?
Spojrzał się na mnie i uśmiechną się. Do końca lekcji siedziałam i rysowałam duperele w zeszycie. Dzwonek. Czekałam na niego nieubłaganie długo .Wychodze z klasy pierwsza z klasy gdyż, siedziałam blisko przy drzwiach, nagle poczułam czuje jak ktoś mnie łapie za ramie.
-[T.M] zaczekaj!-krzyknął Liam.
-Daj mi spokój przecież nic ci nie zrobiłam! - krzyknęłam do niego.
-[T.M] proszę posłuchaj mnie - powiedział z nuta nadziei.
-Mów Liam czego chcesz ode mnie?
-Możemy się spotkać? - powiedział spokojnie.
-Po co?! Unikasz mnie jak ognia, a teraz pytasz o spotkanie?!-zdziwiłam się.
-Tak muszę z tobą porozmawiać, to bardzo ważne dla mnie i być może dla ciebie.
-Ok. To gdzie i o której? - spytałam już bardziej milej.
-O 16 koło fontanny w parku.
-Będę i mam nadzieję, że to nie dla żartów
-Nie [T.M] naprawdę. - uśmiechnął się.
Boże jaki on seksowny… Nie [T.M] nie możesz się w nim zakochać!! Gadałam do siebie przez dobre 5 minut, a on już dawno poszedł. Wyszłam ze szkoły o 14:30, miałam jeszcze dużo czasu. Doszłam do domu była 15. Zjadłam obiad i glebnęłam się na kanapie i zaczęłam oglądać
telewizje jak zwykle nic nie było. Spojrzałam na zegarek 15:45, czas wychodzić, pomyślałam. Ubrałam buty i bluzę, przejrzałam się w lustrze i wyszłam. Byłam 5 minut przed czasem, usiadłam na ławce. Założyłam słuchawki i przymknęłam powieki i oddałam się piosence, gdy nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie .Otworzyłam oczy to był on. Przyszedł, uśmiechnęłam się do siebie.
-Cześć [T.M] mówiłem, że przyjdę, a to dla ciebie – wręczył mi bukiet czerwonych róż.
-Cześć. Dziękuje, są piękne, ale dlaczego chciałeś się ze mną spotkać i dlaczego te kwiaty? - wypytywałam się niego.
-Bo widzisz [T.M]…
Patrzyłam się na niego, myślał nad czymś mocno.
-Bo ja się w tobie zakochałem, wiem nie było widać tego. Unikałem cię, dlatego że myślałem że zapomnę o tobie, ale nie dałem rady to było silniejsze.
-Liam,c ale… -nie dał mi skończyć.
-Wiem to głupie! Pójdę sobie już. - wstał.
-Liam stój! Bo ja w tobie się chyba zakochałam.
-Jak to?! - uśmiechnął się nieśmiało.
-Gdy, na ciebie wpadłam poczułam to coś. Kiedyś się w tobie podkochiwałam i to wróciło znowu myślałam dzisiaj, ze to było chwilowe, ale ja dalej coś czuje do ciebie. Gdy siedziałam koło ciebie nawet się ucieszyłam.
-Naprawdę? A w tedy w szkole jak powiedziałaś to nie było ze sarkazmem?
-Było - zaśmiałam się.
-I tak to prawda. - uśmiechnęłam się.
Podszedł do mnie i złapał za policzki
-Kocham cię [T.M] przepraszam, że byłem takim dupkiem.
-Nie przepraszaj po prostu bądź.
Pocałował mnie niepewnie, a ja oddałam pocałunek, a on się uśmiechnął. Czułam że,to ten jedyny i nie myliłam się . Oświadczył mi się i wyszłam ze niego za mąż. Mieliśmy 2 kochanych dzieci i nic więcej nam nie było potrzebne do szczęścia.
KONIEC
**************************************
Hejka wiem ze miała być 2 część z Liam'em ale moja koleżanka Marlena (Directioner <3) napisała imagina i mi się tak strasznie spodobał, ale była chyba głodna bo pozjadała literki haha :D, ale uzupełniłam wszystko i jest okej :) Zostawiajcie komentarze im więcej komentarzy tym więcej imaginów :) Czuć, że to nie ja pisałam nie? ;P
Subskrybuj:
Posty (Atom)